A A A

Kanał RSS » Dramat! Przegraliśmy wygrany mecz!

W sobotę polscy piłkarze we wspaniałym stylu pokonali Czechów. Ale w meczu ze Słowacją w niczym nie przypominali tamtej drużyny. Wprawdzie od 71. minuty prowadzili, ale ostatecznie to rywale byli górą. Najgorsze jest to, że zawiódł ten, na którego zawsze mogliśmy liczyć - Artur Boruc. Polacy rozpoczęli spotkanie spokojnie. Długo rozgrywali akcje, utrzymywali się przy piłce, ale niewiele z tego wynikało, bo w całej pierwszej połowie stworzyli sobie zaledwie dwie sytuacje bramkowe. Niestety, ani Brożek, ani Błaszczykowski nie potrafili ich wykorzystać. Na szczęście Słowacy nie byli wiele lepsi, więc na przerwą schodziliśmy, remisując 0:0. Zdecydowanie więcej emocji przyniosła druga połowa. W 70. minucie, po znakomitym podaniu Jakuba Błaszczykowskiego, oko w oko z bramkarzem gospodarzy stanął Paweł Brożek. Nasz napastnik jednak zamiast strzelać, postanowił podać do jeszcze lepiej ustawionego Smolarka, który wepchnął piłkę z kilku metrów do pustej bramki. Słowacy przegrywając 0:1, nie mieli już nic do stracenie. Rzucili się do desperackich ataków, które na minuty przed końcem spotkanie przyniosły skutek. Dramat biało-czerwonych rozpoczął się w 85. minucie. Dramat polskiej drużyny rozpoczął się w 85. minucie. Po błędzie Artura Boruca, który nie zdołał złapać lecącej w jego kierunku piłki, Stanislav Sestak z kilku metrów doprowadził do remisu. Najgorsze jednak dopiero miało nastąpić. Minutę później po słabym strzale jednego ze słowackich graczy piłka odbiła się od Dariusza Dudki i ponownie Boruc został zmylony. Piłka odbiła się jeszcze od słupka, po czym dopadł do niej Sestak i po raz drugi w tym meczu skierował piłkę do siatki. Dzięki zwycięstwu z Polską Słowacy awansowali na pierwsze miejsce w grupie. W ...

Galeria zdjęć